Mistrz: prof. dr hab. Wojciech Macyk

Prof. dr hab. Wojciech Macyk

Nauki ścisłe

Prof. dr hab. Wojciech Macyk - chemik, prodziekan ds. badań i współpracy Wydziału Chemii, kierownik Zakładu Chemii Nieorganicznej. Bada procesy zachodzące w obecności światła i katalizatorów, i szuka dla nich możliwości zastosowania. 

W szkole średniej marzyłem o…

Pewnie miałem wiele marzeń. Koniec szkoły średniej to duże zmiany w życiu każdego maturzysty – nadzieje związane z interesującymi studiami, rozwijaniem pasji, rozpoczęciem nowego życia, usamodzielnieniem się. Był to też czas, w którym w Polsce zmieniało się wszystko (początek lat dziewięćdziesiątych), co również miało istotny wpływ na kształt oczekiwań.

Aby osiągnąć mistrzostwo potrzeba trochę szczęścia, aby spotkać nieprzeciętnych i zarażonych pasją ludzi. Z pewnością konieczna jest systematyczna praca, ciekawość świata, a przez to ciągłe szukanie i odkrywanie.

Kiedy myślę o studiach z uśmiechem wspominam…

Juwenalia 1994 i „Fundusz piwny”. Przez kilka miesięcy w grupie kilku osób odkładaliśmy stare banknoty, setki i pięćdziesiątki. Pieniędzy przybywało, nazwaliśmy je „Funduszem piwnym”. Do Juwenaliów uzbieraliśmy całą walizkę, coś koło 250 000 zł (oczywiście starych), ponad 3000 banknotów. Ta kwota wystarczyła na deser i piwo dla 9 osób. Mina kelnerki przyjmującej w zapłacie walizkę pieniędzy, była bezcenna. Zdjęcia przedstawiające regulowanie rachunku ciągle wywołują uśmiech.

Dla mnie studia to…

Oczywiście trzy razy „Z”, czyli „zrozumieć, zmierzyć, zinterpretować”. Jest to szczególnie aktualne w naukach doświadczalnych, gdzie studenci mają wiele zajęć laboratoryjnych. Ale samo prowadzenie badań też można opisać trzema literami „Z”: „zaplanować, zmierzyć, zinterpretować”.

Dzięki studiom inaczej spojrzałem na…

Z pewnością studia w Krakowie (magisterskie) i Erlangen (doktoranckie) wpłynęły na moje postrzeganie świata. Pozwoliły zdobyć wiedzę, poszerzyły horyzonty, umożliwiły poznawanie ludzi i ich różnych sposobów myślenia. W pewnym sensie nauczyły swobody w wyrażaniu siebie. Może dodały odwagi? Byłem raczej nieśmiałą osobą.

W Krakowie zdobyłem solidną wiedzę. We Włoszech, gdzie również studiowałem przez pół roku w ramach projektu TEMPUS, poznałem „smak” nauki, zrozumiałem, że może być ona pasją. W Niemczech nauczyłem się wytrwałej, konsekwentnej pracy. Tam też dowiedziałem się, jak praca naukowa powinna być zorganizowana. Wreszcie w Japonii doświadczyłem tego, co oznacza praca zespołowa – wspólne działanie pozwala osiągnąć w nauce ambitniejsze cele niż indywidualizm.

Mój przepis na mistrzostwo w swojej dziedzinie…

Nie znam przepisu, o niego należałoby spytać prawdziwych Mistrzów. Ja ciągle takiego przepisu szukam. Sądzę, że potrzeba trochę szczęścia, aby spotkać nieprzeciętnych i zarażonych pasją ludzi. Z pewnością konieczna jest systematyczna praca, ciekawość świata, a przez to ciągłe szukanie i odkrywanie.

Punkt zwrotny w karierze

Trudno wskazać mi jeden punkt, który byłby absolutnie najważniejszy. Może była nim pierwsza wizyta w laboratorium chemicznym w wieku 14 lat? Może wybór studiów albo decyzja o rozpoczęciu doktoratu w Niemczech? Wyborów dokonujemy codziennie, dlatego to, gdzie jesteśmy jest raczej konsekwencją wielu małych kroków niż jednego wielkiego skoku.

Moje spotkanie z Mistrzem

Spotykałem i spotykam wiele osób, które inspirują do działania, trudno wskazać jedną. Z pewnością byli to Rodzice, nauczyciele chemii z czasów szkoły podstawowej i liceum i oczywiście spora grupa profesorów, takich jak Pani Profesor Zofia Stasicka (UJ), czy Profesor Horst Kisch (Erlangen).